Opowiadania na dobranoc

Posted · Add Comment

W niydziela niy dzielać

    Trwają dyskusje i spory o zakazie handlowania w niedziele. I jakie padają najczęściej argumenty? PO PIERWSZE – Tłumy ludzi we wielkich sklepach stoją w sprzeczności z dekalogiem – Pamiętaj abyś dzień święty święcił. PO DRUGIE – Nie trzeba być psychologiem rodzinny, by wiedzieć, że rodzina powinna więcej czasu spędzać razem na rozmawianiu, zabawach, spacerowaniu czy przytulaniu a nie snuć się między wystawami i stojakami z towarem. PO TRZECIE – Gdy się sklepy odetnie od handlowania niedzielnego – to stracą sprzedawcy, ale ludziom zostanie więcej pieniędzy w portfelu, co będzie jakby przymusową formą oszczędzania. PO CZWARTE – Jak dużym sklepom przymknie się na niedzielę drzwi, to może więcej towaru sprzedają sklepy małe. PO PIĄTE – Zakaz handlowania w niedzielę to mniej dorywczej pracy w niedziele, ale też zatrudnionym w handlu ułatwi to niedzielne studia zaoczne. PO SZÓSTE – Nie po to ktoś za miliardy wybudował wielkie galerie handlowe z restauracjami czy fontannami, by teraz pozamykać je w niedziele, czyli w dni największego ruchu w interesie. PO SIÓDME – na zakaz niedzielnego handlowania czekają drobne sklepiki, jarmarki, festyny oraz stacje benzynowe i sklepy internetowe z dowożeniem towaru do domu.

     Plusy i minusy zakazu niedzielnego handlowania w niedzielę można wyliczać w nieskończoność, podpierając się tak szczytnymi, choć różnie interpretowanymi argumentami, jak wolność, ekonomia, dobro czy nawet tradycja. Tak, tradycja też, bo to przecież polska – niedziela, czeska – nedele czy śląska – niydziela, mają w sobie zawarte: nie dzielać, ne delat i niy działać, czyli – nie działać, nie pracować.

     W dyskusji o nie-dzielaniu, powinniśmy też powiedzieć o rozwijającym się i wyjątkowo perfidnym sposobie zabierania ludziom niedziel – a myślę o w zasadzie przymusowych wyjazdach integracyjno-szkoleniowych (zaś w instytucjach religijnych są to wyjazdy integracyjno-rekolekcyjne). Pracownik zmuszany jest tutaj sugestią szefów – które są nie do odmówienia – by brać w tym udział. Często jeszcze trzeba za to płacić z własnej kieszeni lub potrąca się to z funduszu socjalnego – czyli też z finansową szkodą pracownika. I na takich weekendowych czy tylko niedzielnych wyjazdach ludzie są oddzieleni od własnych rodzin i muszą przebywać w tym samym koleżeńskim sosie w weekend, co przez cały tydzień w pracy.

     Co tu więc robić? Z pewnością inspiracji można szukać u Niemców. Oni nigdy nie mieszają życia zawodowego z rodzinnym. W konstytucji też nakazują sklepom „nie dzielać”, choć Niemcy na niedzielę mają określenie „der Sonntag”, czyli pogański dzień słońca. I jak tu pozory mogą mylić!

Opowiadanie napisał: Marek Szołtysek

 
snowflake snowflake